Wielki czwartek w Lidze Europejskiej - ćwierćfinały rozstrzygnięte

21 kwietnia

Za takie wieczory można uwielbiać Ligę Europejską. W czwartkowy wieczór poznaliśmy półfinalistów rozgrywek o puchar UEFA Europa League.

To jak bardzo zacięte były spotkania ćwierćfinałowe oddaje ilość dogrywek w rewanżowych spotkaniach LE. Na cztery mecze aż trzy musiały rozstrzygać kwestię awansu w doliczonym czasie gry. Tylu emocji nie dostarczono nam dawno. Wreszcie śmiało można powiedzieć, że Liga Europejska jest podziwiana.

Swoje podsumowanie wczorajszych spotkań rozpocznę od meczu, który osobiście wybrałem do obejrzenia. To, że się nie zawiodłem to mało powiedziane. Na początku spotkania po remisie w pierwszym meczu 1-1 to MU było wielkim faworytem rewanżu i można powiedzieć, że z niczego w 10 minucie spotkania objęli prowadzenie. Strzelcem bramki okazał się Mkhitaryan, który jest ostatnio w rewelacyjnej formie. Gdy już myślałem, że MU zacznie się rozpędzać i punktować gości z Brukseli to stało się zupełnie co innego. To Anderlecht rozpoczął świetną ofensywę. Piłkarze z Brukseli opanowali środek pola i mieli kilka okazji do strzelenia bramki. W 32 minucie po serii szczęśliwych zdarzeń piłkę do siatki trafił kapitan Hanni. W bramkowej akcji miał swój udział Łukasz Teodorczyk, który mało co nie zabił się o piłkę próbując trafić ją do siatki. Anderlecht grał naprawdę dobre spotkanie, ale to MU miało więcej strzeleckich okazji. Pudła Ibrahimovicia czy niewykorzystane sytuacje Rashforda mogły wczorajszy mecz skończyć już w 90 minutach. Jednak waleczni Belgowie jakoś dotrzymali do dogrywki. Dogrywka już należała do MU i o awansie do półfinału zadecydował gol młodego Rashforda. Szkoda Anderlechtu, ale trzeba im oddać to, że nie przestraszyli się wielkiego Manchesteru i pozostawili po sobie świetne wrażenie. 

  Manchester United 2-1pd  Anderlecht
Mkhitaryan (10) Rashford (107) - Hanni (32)

Wielkie emocje mieliśmy w Stambule. Po 90 minutach Besiktas zdołał odrobić straty i w regulaminowym czasie gry wygrać 2-1. Jednak zwycięstwo to przyniosło tylko dogrywkę. W niej obie ekipy nie zdołały przechylić szali zwycięstwa i ostatecznie o awansie miały zadecydować rzuty karne. W 120 minucie spotkania w bój o półfinał LE trener Lyonu wypuścił Macieja Rybusa. Zmiana typowo pod rzuty karne. Wiele takich zmian często kończyło się tragicznie, ale Polak udźwignął presję i trafił z 11 metrów. Ostatecznie po aż 8 seriach karne wygrała drużyna z Lyonu i to ona powalczy w półfinałach LE. 

Besiktas Stambuł 2-1(6-7k)  Olympique Lyon
Talisca (27) (58) - Lacazette (34)

Najbardziej dramatyczne wydarzenia miały miejsce w starciu Schalke z Ajaxem. Ajax, który przyjechał do Niemiec z niezłą zaliczką 2-0 i świetną grą w pierwszym ćwierćfinale był skazany na sukces. Tymczasem Schalke w 3 minuty w drugiej połowie odrobiło straty z pierwszego spotkania i postawiło piłkarzy z Amsterdamu pod ścianą. W regulaminowym czasie gry padł wynik 2-0 i o awansie miała zadecydować dogrywka. W 101 minucie Schalke strzeliło trzecią bramkę w tym spotkaniu. Wydawało się, że niemożliwe stało się możliwe. Schalke od półfinału dzieliły ostatnie 15 minut drugiej połowy dogrywki. Jednak piłkarze Bosza obudzili się w ostatniej chwili. Druga połowa dogrywki przyniosła dwie bramki dla Ajaxu. Najpierw najważniejszą strzelił Viergever w 111 minucie. Gospodarzy w 120 minucie dobił już Younes. Szkoda mi Schalke, bo dokonali naprawdę nie lada wyczynu. Ajaxowi trzeba jednak pogratulować, bo całą dogrywkę grali o jednego zawodnika mniej po czerwonej kartce Veltmana. Dla Ajaxu awans do półfinału jest pierwszym europejskich półfinałem od 20 lat!

FC Schalke 3-2pd  Ajax Amsterdam
Caliguri (101) Goretzka (53) Burgstaller (56) - Viergever (111) Younes (120)

Ostatni ćwierćfinał nie miał już tak wielu emocji, jak pozostałe trzy. Mecz zakończył się remisem i awansem Celty Vigo. Dla Celty jest to największy sukces w historii klubu. Genk, które odpadło pozostawiło po sobie dobre wrażenie i również osiągnęło historyczny wynik. 

  Genk 1-1  Celta Vigo
Trossard (67) - Sisto (63)
Podsumowując można powiedzieć, że faworyci nie zawiedli i w komplecie awansowali do półfinału. Jednak stworzyli wszystkim kibicom na świecie niezapomniane emocje. Dziś poznamy pary półfinałowe i można śmiało stwierdzić, że przyniosą nam równie wielkie emocje. 
Nowszy post Starszy post Strona główna